fbpx

Gdy zaczynasz swoją działalność, nawet jeśli to są torty dla znajomych, przechodzisz wewnętrzną przemianę. Zmienia się Twój sposób myślenia i postrzegania. Niektóre z nas przechodzą tę lekcję śpiewająco, a niektóre wręcz oblewają egzamin.

Oprócz spraw oczywistych, takich jak klient, realizacja, zysk, czy marketing, jest jeszcze ta jedna ważna kwestia, o której rzadko usłyszysz. Być może nigdy się o niej nie dowiesz, ale to nie oznacza, że jej nie ma.

To samotność przedsiębiorcy. Uczucie, że Twoje problemy są obce dla koleżanek czy rodziny. Że jesteś sama jak palec i nikt z branży Ci nie pomoże, bo przecież są twoją konkurencją.

Czy też to kiedyś poczułaś?

Wyobraź sobie idealny świat. Gdzie konkurencja jest wsparciem, a nie zimną harpią czekającą na twoje potknięcie. Konkurencja jest dobra, wiesz dlaczego?

Bo:

–  pokazuje Ci, że jest popyt na Twojej usługi (inaczej nikt przy zdrowych zmysłach nie prowadziłby firmy dłużej niż kilka miesięcy, gdyby nie było to dochodowe),

–  widzisz, co możesz poprawić (po pierwsze masz jak na dłoni wszystkie niedoróbki, na przykład na torcie, po drugie klienci i otoczenie i tak Ci doniosą, co poszło nie tak u konkurencji, bo świat lubi plotkować i ta informacja prędzej czy później dotrze do ciebie; to może być ważna lekcja na temat tego, czego nie robić lub robić inaczej),

–  widzisz, w czym powinnaś być lepsza, bo odstajesz (na przykład materiały reklamowe, zdjęcia prac czy uzyskane opinie),

–  możesz sprawdzić ceny podobnych prac.

Gdybyś zaczynała biznes i nie byłoby nikogo w twojej okolicy, ani na świecie, kto zajmuje się dokładnie tym samym, to nie mogłabyś skorzystać z tych elementów wymienionych wyżej.

Oczywiście to jest sytuacja, w której podchodzisz do faktu posiadania konkurencji w sposób przemyślany, mądry i dojrzały.

Jednak pomimo tego, to spojrzenie na konkurencję nie zmienia, ani nie modyfikuje uczucia samotności, na jakie natrafia każda z nas, prowadząc swój biznes. Zauważyłam od jakiegoś czasu, że ludzie lubią się gromadzić wokół jakiegoś tematu, ponieważ czują pewien rodzaj wspólnoty. I może otrzymują wsparcie. Ważne jest też, kto jest moderatorem takiej grupy czy organizacji i jaka panuje wewnątrz atmosfera. To dlatego właśnie na niektórych grupach Facebookowych tzw. torciar czujesz się super, a na niektórych po prostu jesteś tylko czasami – podejrzyjrzysz coś ogólnie, ale nie angażujesz się i nie czujesz “chemii” z tymi ludźmi.

Z mojej perspektywy prowadzenia przez ponad 25 lat własnej firmy stwierdzam, że macie niebywałe szczęście, że kiedyś na urlopie w Turcji Ula postanowiła założyć grupę dla osób, które działają lub chcą dopiero zacząć w słodkiej branży. 

Stworzyła środowisko, które nie krytykuje. Gdzie można się o coś zapytać i (uwaga!) otrzymać wiele pomocnych odpowiedzi. I wiem z zaplecza, że jeśli ktoś robi zamęt na grupie i nie reaguje na delikatne wskazówki, że tak tutaj nie robimy to musi… poszukać innej grupy. 

To miejsce, gdzie usłyszysz historie trudne i uskrzydlające. Jak to w życiu. Nigdy nie jest tak, że biznes to jedna wielka porażka, albo jeden wielki sukces. To zawsze jest połączenie, a tylko od nas zależy jak na to reagujemy.

Ula pokazuje, że można zarabiać w słodkiej branży. Sama osobiście współpracuje ze swoją konkurencją, której czasami podsyła zamówienia, jeżeli nie jest w stanie czegoś przyjąć ze względu na nadmiar zleceń czy też konsultuje jakieś nietypowe lub większe zlecenia. Często na swoich profilach poleca firmy, które teoretycznie mogłyby być jej konkurencją. Tylko postać dużego formatu nie boi się porównań ani nie uważa, że mówienie o kimś dobrze, sprawi że sami będziemy postrzegani jako gorsi.

Dlatego cieszę się, że współpracujemy już ponad 3 i pół roku, bo widzę jak pomysł Uli pomaga wielu dziewczynom stanąć twardo na nogach słodkim biznesie i odnosić w nim sukces. I na pewno nie czuć się samotnie.

Będzie mi miło jak zostawisz swój komentarz 🙂 

Magdalena Sadowska

Magdalena Sadowska

Marketer, Strateg w Robieto.pl

Mówi o sobie, że jest przedsiębiorcą „od zawsze”. Z marketingiem związała się blisko 10 lat temu. Zaczynała od prowadzenia agencji reklamowej, a obecnie całe swoje doświadczenie realizuje w działaniach online.

Wierzy, że najlepszy marketing to po prostu taki, który sprzedaje. Od 8 lat prowadzi z mężem Wojtkiem Sadowskim, agencję Robieto.pl, która pomaga firmom i osobom indywidualnym zaistnieć w internecie i zarabiać online.

Uwielbia sprzedawać, tworzyć lejki sprzedażowe, dowozić rezultat i w ten sposób spełniać marzenia swoich klientów.

Tworzenie nowych rozwiązań i strategii dla klientów przychodzi jej z łatwością. Współpracowała m.in. z Kobiecą Stroną Inwestowania, Ulą Stępniak. Robi to, co lubi.